Śmierć Ludwika i legenda o zabójstwie
Kościuszko, tekst oryginalny. ROZDZIAŁ II. Rodzice
Dzień, miejsce i okoliczności zgonu nie są mi znane z akt stanu cywilnego. Zdaje się, że pierwszy Leonard Chodźko puścił w świat dziwną legendę, nie wymieniając jej źródła: „okropny wypadek z jego ojcem przyspieszył wyjazd Tadeusza za granicę. Jakoż, ojciec jego, człowiek popędliwego charakteru (?) i ufając w bezkarność, jakiej wówczas używała szlachta, tak srogo obchodził się ze swymi włościanami, iż ci przyprowadzeni do rozpaczy, zabili swego pana w r. 1768". Powtórzył tę legendę K. Wł. Wójcicki 1, a Kostomarow nadał jej rozleglejsze zarysy, wiążąc z buntami ukraińskimi, z rzezią humańską, i zawnioskował, że wtedy właśnie Tadeusz miał odgadnąć tajemnicę upadku Polski 2.
Niewłaściwość morału i niemożliwość historyczna faktu okazuje się już stąd, że Koliszczyzna wybuchła w 10 lat po śmierci Ludwika Tadeusza i że w r. 1768 Tadeusz syn nie znajdował się wcale w stronach rodzinnych, a więc nie mógł być świadkiem ani morderstwa domniemanego, ani żadnej kary. Przytem zamordowanie pana przez poddanych nie przeminęłoby bez śladu i kar surowych; zapisałby w swoich pamiętnikach Matuszewic, brześcianin; musiałaby się znaleźć chociaż wzmianka pobieżna w aktach urzędowych. Tymczasem wszystkie akta wspominają o Ludwiku nie inaczej, jak o „w Bogu zeszłym".
Pewną jest rzeczą, że Ludwik zmarł przed dniem 18 kwietnia 1758 roku i że pochowany został przy kaplicy siechnowickiej obok dziada, ojca, stryja Augustyna 3. Wdowa zarządziła liczne modły i ofiarowała 742 złp. na pogrzeb; cała okolica aż po Brześć rozbrzmiewała dzwonami 4.
Авторские примечания
- K. Wł. Wójcicki, powtórzenie legendy Chodźki.
- Mikołaj Kostomarow, rozwinięcie legendy.
- Rachunek kosztów pogrzebowych z 18 kwietnia 1758 r.
- O jałmużnie dla szpitali kobryńskich.