Legenda o rozmowie z Waszyngtonem
Kościuszko, tekst oryginalny. ROZDZIAŁ VI. Drugi pobyt za granicą. Służba w Ameryce (1776—1783)
Bardzo rozpowszechniona jest opowieść, jakoby Kościuszko meldował się Waszyngtonowi:
— Czego tu pan szuka? — Przychodzę walczyć jako ochotnik za amerykańską niepodległość. — Czemże mogę panu służyć? (what can I do for you?) — Spróbuj mnie (try me).
Nasamprzód jest niezrozumiałą rzeczą, dlaczego ochotnik miał się udawać wprost do naczelnego wodza, który wówczas przebywał w Nowym Yorku i był zajęty ciężką walką. Trzebaż było poprzednio zapisać się w Wydziale Wojny (Board of War), uzyskać przyjęcie od Kongresu, bo Waszyngton takiego prawa nie posiadał przed d. 12 grudnia 1776 r.
Potem, zwracając uwagę na skutki przytoczonej rozmowy, widzimy, że żadne nie nastąpiły dlatego właśnie, że i sama rozmowa miejsca nie miała. Ci, którzy twierdzą, jakoby Waszyngton zaliczył Kościuszkę do swego sztabu na adjutanta, nie rozumieją, że taka służba wcale niewłaściwą byłaby dla inżyniera z wyższem naukowem wykształceniem. I ostatnie słowo („spróbuj mnie") rozpłynęło się chyba w powietrzu, gdy Kościuszko nie był próbowany i przez cały czas w armii Waszyngtona, pod jego bezpośrednią komendą nie służył.