Костюшко. Разворот 83
Скан разворота издания 1906 года, транскрипция польского оригинала и перевод на русский язык.
На этом развороте набран только польский оригинал: перевод доведён до предыдущего разворота.
Оригинал (по-польски)
[s. 128]
pomyślił sobie zapewne, że sejm polski nie byłby tak pochopnym i łatwym do urażenia „źrenicy wolności", do uchwał wielce kosztownych.
Ale zachodziła jeszcze jedna, i to największa, trudność. Wedle zasady prawnej, wedle logiki anglo-amerykańskiej, Kongres nie mógł uchwalić podatków, ponieważ członkowie jego, lubo przez współobywateli uproszeni do obradowania nad sprawą publiczną, nie byli obrani legalnie przez ludność wszystkich Stanów. Trudności tej niepodobna było usunąć podczas rewolucyi, ponieważ nie istniała ustawa wyborcza, która stanowi zwykle część ustawy rządu, czyli konstytucyi państwowej. Więc i uchwały Kongresu nie miały mocy prawa, nie mogły stać na równi z aktami parlamentu angielskiego lub konstytucyami sejmu polskiego; wartość ich była czysto intelektualna. Ludność poddawała się o tyle orzeczeniom swoich przywódców, swoich mężów zaufania, o ile się jej podobały, o ile trafiały do jej przekonania. Klęski jesienne z r. 1776 oddziaływały fatalnie na usposobienie mas tam szczególnie, gdzie rozkwaterowały się pułki angielskie. Wszędzie znajdowali się tak zwani torysi (tories), czyli zwolennicy rządu angielskiego; posuwali się oni aż do jawnie wrogich wojsku rewolucyjnemu działań ²⁷⁴). Nawet cała ludność wyspy Long-Island'u i Stanu New-Jersey poprzybijała na drzwiach swych domów czerwone chorągiewki i wysadzała się na objawy lojalności przed zwycięskimi Anglikami. Generał Howe ogłosił amnestyę dla wracających do uległości poddańczej, a stłumienie buntu zdawało się tak blizkiem, że w grudniu 1776 r. lord Cornwallis pojechał już do Nowego Yorku, żeby zarządzić przygotowania do powrotu wojsk i floty ²⁷⁵).
„Jest wielka różnica — pisał Waszyngton do prezesa Kongresu — pomiędzy uchwaleniem batalionów a rekrutowaniem ludzi". W istocie, pomimo uchwał zaciągowych, szeregi jego z każdym tygodniem zmniejszały się, a w kasie wojskowej brakowało pieniędzy na zapłacenie zaległego od dwóch miesięcy żołdu. Kongres wymyślił pieniądze papierowe kontynentalne na okaziciela (Bill... dollars... Continental Currency) i zaczął je wy-
[s. 129]
bijać po ogłoszeniu rezolucyi swojej w Filadelfii dnia 2 listopada 1776 r. ²⁷⁶); lecz nie chciano ich przyjmować, bo nie wierzono, aby ów znak kredytowy dał się wymienić na kruszec w skarbie, formowanym li tylko ze składek dobrowolnych. Postrachem więzienia w uchwale dyktatoryalnej z 27 grudnia Kongres nadał tym billom of Currency kurs przymusowy, lecz i to niewiele pomogło, jak obaczymy później. Musiał więc Waszyngton zgłaszać się o nadsyłanie tymczasem milicyi do gubernatorów Connecticut'u i Wirginii, Trumbulla i Patrick'a Henry. Ich gorliwości najbardziej zawdzięczał, że miał w grudniu garstkę „obdartusów" (rugamufins), milicyi, zaciągniętej na 6 tygodni za wysokie porękawiczne 10 dolarów, o której mówił, że „zje prowiant i odejdzie w najgorętszym czasie".
Właściwie, podług termometru, czas był bardzo zimny. Na rzece Delawarze szła gęsta kra, wróżąca rychłe zamarznięcie i łatwą przeprawę dla armii angielskiej na ostatni marsz — do Filadelfii. Deszcz lub śnieg siekł w oczy; wichura wpędzała zimno do szpiku kości. Trwać pod namiotem w lesie, lub w polu — toć to już było bohaterstwem, a jakiejże mocy ducha trzeba było, żeby nie rzucić broni o ziemię, gdy przy wodzu naczelnym, przy głównej kwaterze „w pobliżu wodospadów Trentonu" znajdujące się pięć regimentów wirginijskich, jeden marylandzki Smallwood'a, jeden pensylwański Hand'a, mała część regimentu Rawlings'a, część konnektykuckiego Ward'a i batalion niemiecki liczyły razem 1400 do 1500 głów do służby! ²⁷⁷).
W położeniach takich, gdy siły materyalne opuszczają, gdy natura i złośliwe przypadki sprzęgają się na zgubę wielkich spraw człowieka, ratować je może jeszcze błysk geniuszu i potęga woli. Znalazły się te czynniki w duszy Waszyngtona.
W przeddzień przytoczonego przed chwilą strasznego raportu przesłał on pułkownikowi wojska kontynentalnego czyli armii regularnej, a właściwie idealnej, Cadwalader'owi rozkaz sekretny z planem ataku nocnego na oddział heski gen. Howe, stojący za rzeką w Trentonie, mieście stołecznem Stanu New-Jersey. Trzeba było stanąć na godzinę przed wschodem słońca
[Sygnatura dolna: KOŚCIUSZKO — 9]
Перевод на русский
Перевод этого разворота не выполнен.