Objaśnienia tablic wojsk Kościuszki - Wojsko Polskie Kościuszki, oryginał | Польское войско Костюшко в 1794 году
Br
Брестчина
Производит · Предлагает · Приглашает
Брестчина: люди, места, экономика и наследие
Путеводитель по западному региону Беларуси

Objaśnienia tablic wojsk Kościuszki

Wojsko Polskie Kościuszki, oryginał

tak było, to przecież sprawdzić tego, ze źróduł, jakie nam posłużyły, nio mogliśmy. Zachodzi takżo niopewność, komu dostała się

obrączka opatrzona numerem I. Współczesno czasopismo warszawskie, „Gaz. rządowa” donosi (str. 30, że odobrał ją Litwiński foyerwerkcr, — tymczasom Józef Wybicki, piszo w swych pamiętnikach, w tomio II, str. 98, żo obrączka Dąbrowskiego Henryka nosiła numer 1. Przypuszczamy, 2żo mogła się pomylić redakcya „Gazety warszawskićj* albo ten, który ją wiadomości odnośnój udzielił, łatwićj, aniżeli Wybicki, który przobywał z Dąbrowskim przez długi czas w obozie, nietylko w czasie oblężonia Warszawy, ale' i wśród wyprawy jego do Wielkopolski, który żył z Dąbrowskim w ścisłej przyjaźni i prawdopodobnie obrączkę jego nieraz miał w swem ręku. Opiorając się na tem przypuszczeniu, przypisaliśmy toż w wykazie powyższym obrączkę z num. I Jenerałowi Dąbrowskiomu.

Różne inne upominki odebrali:

Aignor, budowniczy wojskowy, złotą tabakierkę.

Baczankiewicz, kapitan artyleryi, pierścień z brylancikami.

Cybulski, major, drogi zegarek.

Czaki, major, pierścień.

Dembiński, kapitan, pierścień z perłami.

Dombowski, kapitan, tabakierkę złotą.

Dombrowski, jenerał, tabakierkę złotą.

Golejewski, major, tabakierkę złotą.

Górski, pułkownik, zegarek złoty.

Górski, porucznik, zegarek.

J p: SP obywatel miasta Radziminia, zegarek złoty.

Kamiński, jenerał, zegarek kameryzowany z repetycyą. ,

Kapelan, ksiądz, w gwardyi konnej koronnej, zegarek złoty, repetyer.

Kollątaj Antoni, oficer inżynieryi, pierścionek złoty. '

Kopeć, wicebrygadyer, tabakierkę złotą.

Kowalewski, Żołnierz milicyi warszawskićj, piorścień złoty.

Krasicki, major, pierścień z brylantami.

Łabanowski, obywatel miasła Radziminia, zegarek złoty. ,

Molski, major, pierścionek złoty.

Mycielski, podpułkownik, zegarek złoty.

Ossowski, major, tabakiorkę złotą.

Rymkiewicz, jenerał-major, zegarek złoty, repetyer.

Semen, kozak, tabakierkę.

Witkowski, kaprał, pierścień złoty.

Wiszniewski Marcin, woźnica przy artyleryi, pierścionek, na którym wyryte były dwie kosy.e

Wroński, porucznik artyleryi, złoty zegarek z takimż łańcuszkiem.

Objaśnienia tablic

Dodane do dziełka niniejszego ryciny przedstawiają różne rodzaje siły zbrojnój Kościuszki, którćj najważniejsze szczegóły podają rozdziały poprzednie. Ryciny te są wiernemi wizerunkami dzielnych wojaków wielkiego Naczelnika; autor bowiem pierwszych 16 tablic, Michał Stachowicz, malarz, żył za powstania Kościuszki, znał go bardzo dobrze i patrzał na to, co rysował. Ztąd też ryciny jego są wiernem odbiciem nie tylko stroju i broni; jakie nosiło wojsko ówczesne, ale nawet twarzy, tak Kościuszki

! ciekawość widza.

wojsk Kościuszki.

szczególne ryciny. Podpisy te mówią przecież nie wiele i zdołają zaledwie zaspokoić jak najogólniej Nie jeden, przyglądając się tym

i udatnym postaciom; radby może zapoznać się chciał

z niemi bliżej i dowiedzieć się o nich czegoś więećj po nad to, co z podpisu wyczyta.

Pragnąc pod tym względem przysłużyć sie szanownym Czytelnikom, podajemy poniżćj, przechodząc kolejno jednę tablicą po drugićj, do każdej bjaśnieni iczając się przecie na szczegółach,

jako i wyższych oficerów, których nam przedstawia. Autor zaś ostatnich sześciu tablic, znany zaszczytnie artysta, Walery Eljasz, wykonał je. na podstawie źródeł współczesnych, więc i jego rysunki dają rękojmią wiarogodności wszelkich szczegółów, odnoszących się tak co do umundurowania, jako i broni.

Tablice wszystkie noszą spodem podpisy, które określają bliżej bądź ogólne znaczenie obrazka, bądź też nazwę oficerów, albo wreszcie oznaczają regimenta lub pułki, których typy przestawiają po-

mających związek z powstaniem Kościnszkowskiem.

Pomijamy chwilowo uwagi nad umundurowaniem; powtarzałyby się zbytecznie, gdybyśmy je przy każdej tablicy z osobna uwzględniać mieli; pomówimy w ogólności o stroju wojska Kościuszkowskiego przy końcu niniejszych objaśnień.

"Tablica I. Przed i i rozkłada się obóz Kościuszki; z przodu widzimy dwa namioty; jeden

po lewćj, drugi po prawój stronie. Z pierwszego widać tylko wierzchołek, na którym powiewa chorągiewka: to namiot Kościuszki; — przed drugim stoi żołnierz na posterunku: to główny odwach. — 'W obozie panuje ruch żołniersk. W głębi stoją dwa szeregi wojska; — w szeregu dalszym widzimy samo wojsko regularne, — w bliższym, od lewój strony ku połowie wojsko regularne, — po prawój kosynierów. Z tejże strony, za namiotem głównego odwachu Hg wojsko regularne ustawione w czworobok; po nad nim powiewają dwie | c na każdej orzeł z rozpostartemi skrzyami.

Przed szeregami wojska odbywają kosynierzy ćwiczenia. Kościuszko z dobytym pałaszem w ręku w największym pędzie konia prowadzi ich do ataku; tuż za nim pospiesza jego adjutant. Zolnierz na posterunku to ochotnik przybyły niedawno do obozu, przybrany jeszcze w chłopską sukmanę, może po raz pierwszy pełni służbę odwachową. Widocznie nie przejął się jeszcze dostatecznie karnością wojskową, bo na widok idącej kolumny kosynierów do ataku, przejęty zapałem, pozdrawia ukochanego naczelnika wcale nie podług reguł subordynacyi wojskowej, ale wedle popędu serca. Po lewćj stronie przed namiotem Kościuszki; widzimy oficera z dwoma obywatelami, ubranymi w kontusze.

Oficer ten to dzielny Wyszkowski, komendant brygady, zuch nad zuchami! Spłatał on figla Moskalom nie małego. Stojąc z komendą swoją garnizonem na Ukranie, przyłączony został wraz ze swą brygadą do wojska rosyjskiego: zżymał się o to poczciwy wiarus, że miał wysługiwać się nie- 6 CJ ale co miał zrobić? musiał przemocy uledz. się do Berdyczowa na jarmark i tu dowiaduje się wesołćj nowiny, że Kościuszko ogłosił w Polsce

owstanie. — Nie wachał się ani chwili, zacny rygadyer, co uczynić, ale wraca co tchu do swego garnizonu, zbiera swoich wojaków, w liczbie około tysiąca konnicy, stawa na ich czele i co koń wyskoczy, dąży do Kościuszki. Spostrzegli ucieczkę jego Moskale i nuże za nim gonić; ale Wyszkowski nie w ciemię bity, nie pozwoli się zjeść w kaszy. Gdzie mu zagrożą wielkiemi siłami tam im z drogi zejdzie i uchodzi manowcami; — gdzie nioprzyjaciela spotka w mniejszej liczbie, tam uderzy na niego obcesem i ukarze przykładnie. W Starym Konstantynowie dał im nauczkę, którą pewnie długo popamiętali. Zastał ich tam około 2000 z armatami i piechotą ; Wyszkowski ledwo ich zobaczył, już ci im wsiadł na karki; — 800 z nich położył trupem, zabrał im 7 armat, dwie chorąie, a Że nauki takićj nie myślał im dawać armo, zabrał im całą kasę wojskową — w którćj było 53400 rubli. Maleńka to była cząstka w po-

W tem wielkiem zmartwieniu swojem udał :

równaniu do tych skarbów i majątków, które Moskale zagrabili Polakom; to też Wyszkowski ze spokojnem sumieniem wziął, co mu w rękę weszło, i zawiózł Kościuszce. Takich utarczek stoczyć musiał kilka, zanim stanął szczęśliwie w Polsce.

Ciekawe te przygody swoje opowiada niezawodnie obu obywatelom, których spotkał w obozie - Kościuszki. Jeden z nich, stojący w środku, to mieszczanin krakowski, patryota zacny, Stanisław Mieroszewski. Gdy Kościuszko ogłosił na d. 24 marca powstanie, ustanowił zarazem komisyą, która przestrzegać miała porządku w mieście i na województwo krakowskie. Do komisyi tój porządkowej powołał także i Mieroszewskiego, który obecnie przybył do obozu, wysłany przez komisyą do Kościuszki, bez którego wiedzy nic ważnego się nie działo. — Obywatel z lewćj strony to prezydent Krakowa, Lichocki; — jakkolwiek na oko człowiek porządny i po narodowemu ubrany, ale w gruncie serca Polak lichy. Dostawszy się z poręki Moskali na urząd burmistrza krakowskiego, sądził się być

wielkim człowiekiem i spoglądał z góry na resztę obywateli, gdy mu to wysługiwanie się gnębicielowi ojczyzny wymawiali. Mało też dbał o swoich, a więcćj pamiętał o Moskalach, którym z wdzię- . czności, Że go tak wielkim zrobili człowiekiem, suty bal wyprawił. Cieszył się władzą swoją nieborak i tryumfował, ale nie długo; bo już po 20 dniach jego urzędowania przybył Kościuszko do Krakowa, ogłosił powstanie, powołał do władzy ludzi zupełnie innych, a Lichockiego usunął na stroną. Nie mogło się biedaczysko połapać długo z tą zmianą; — mianowicie nie mógł pojąć, że jakiś tam Kościuszko, nie będąc żadnym urzędnikiem, krajowym koronnym, ale zwyczajnym tylko szlachcicem, równym innym, przybył gdzieś ze świata i wcale nie opowiedziawszy się jemu, jako prezydentowi miasta, zaprowadza jakieś zmiany i w narodzie rej chce wodzić. — Ale niebawem przyszło gorzćj, gdy nowa władza narodowa poczęła napędzać wszystko, co żyło w Krakowie, do sypania okopów i ćwiczenia się w służbie wojskowej. Stękał też i wyrzekał biedny Lichocki, gdy ręce jego prezydenckie od kopania ziemi na wałach miejskich dostawały odciski, albo -gdy pod komendą rzeźnika, który przed niedawnym czasem jeszcze zaledwie śmiał spojrzeć w jego twarz prezydencką, musiał odbywać ćwiczenia w mustrze i robienia bronią. To też nie pobawił długo w Krakowie, ale jak tylko się dało, ukrył swój majątek w klasztorze i czmychnął z Polski, do której wrócił się dopiero po ukończeniu powstania.

O obozie Kościuszki opisują wsp autorzy pamiętników swoich, którzy w nim przebywali różne szczegóły, z których najważniejsze przytaczamy. Obóz Kościuszki bywał zawsze w naj-

*, śłezaśni

Jepszym porządku; kto do niego wszedł, podziwiać musiał ład wzorowy, jaki w nim panował, niemniej spokój przy swobodnej wesołości. Nie brakowało w nim nigdy wygody dla żołnierza, gdyż obfitował w zapasy potrzebne do Życia codziennego; również pod względem wojskowym odznaczały się wszystkie rodzaje wojska znakomitą organizacyą. Wszędzie też spostrzegać się dawała nieustanna czujność i baczność Kościuszki na wszystko, cokolwiek. działo się w obozie. Postępowaniem cichem, spokojnem, łagodnem i słodkiem zdobywał sobie serca wszystkich, od najwyższych oficerów do szeregowców. Całe wojsko jego otaczało go czcią i miłością; ztąd osoba jego nie wzbudzała w nikim przestrachu, lecz silną obawę, aby nie ściągnąć na siebie niezadowolenia tego, do którego wszyscy lgnęli. Pod wpływem tym uginało się całe jego otoczenie; ledwie wymówione życzenie było już dla każdego świętym rozkazem. Na czele szeregów krótkim przemówieniem: „Chłopcy!” — „Wiara zapalał do najtrudniejszych czynów, nieobyczajnych i surowych karcił wzrokiem; nagana jego byłu już dla każdego surową karą.

Kościuszko prowadził zawsze skromne Życie; w obozie, lubo mógł otoczyć się wygodami, ograniczył się na najniezbędniejsze potrzeby. Po bitwie pod Racławicami przywdział na się skromną sukmanę wieśniaczą i chodził w niej przez cały czas powstania. Stół jego zastawiony pod drzewami na kilka osób składał się z potraw prostych, niewyszukanych; kto z dostojniejszych gości przebywał w obozie, siadywał z nim do obiadu. Przysyłano mu zewsząd stare wino węgierskie, którem się chętnie, lubo miernie tylko krzepił; lubił także kawę gorącą, zimną i zmrożoną.

Kościuszko cały czas powstania spędził w obozie; wśród oblężenia Warszawy rzadko tylko i krótko bywał w stolicy. Miejsca i czas, w których Kościuszko obozował, znajdzie Czytelnik w zamieszczonym w dziełku niniejszem „Poglądzie na ruchy wojsk Kościuszkowskich*.

Tablica 2.

Widzimy na nićj Kościuszkę siedzącego przed swym namiotem. Jest to jedna z nielicznych chwil wypoczynku wielkiego Naczelnika. — W pełnieniu obowiązków, jakie przyjął na siebie z ręki narodu, czynnym był Kościuszko dzień i noc. Objeżdżał wszystkie stanowiska wojska, odpisywał na wszystkie raporta, wydawał rozkazy, przyjmował posłuchania i prośby; w oblężeniu Warszawy bywał na sesyach Rady Najwyższej, złąd biegł na połe walki, a z pola boju do okopów i czat nocnych. Do najniebezpieczniejszych zajęć należały nocne wycieczki. cewicz pisze o nich: „We wszystkich nieo

Niem- | ._.. dstę- l

pnym byłem towarzyszem Kościuszki. Podstępowaliśmy aż pod same baterye moskiewskie z kosynierami, którzy mieli rozkaz zagważdżać działa nieprzyjacielskie. Szliśmy w cichości aż pod same nieprzyjaciół działobitnie: wtenczas przy przeraźliwym, raptownym krzyku biegli kosyniery na wały; czasem udawało im się posiekać artylerzystów moskiewskich i zagwoździć działa, czasem byli odparci, nie dokazawszy zamiaru. Lecz o czarnój nocy błysk tylko ogni od dział i strzelb, krzyk przeraźliwy walczących i rannych okropnością przerażał".

Przecież i tój chwili wypoczynku, którą nam przedstawia artysta, nie spędza Naczelnik bezczynnie, bo widzimy go naradzającego się z Henrykiem Dąbrowskim, jednym z najdzielniejszych oficerów swoich, którego wśród oblężenia Warszawy powołał do swego korpusu i przeznaczył mu stanowisko w Czerniakowie. Jakie plany, czy zaczepki nieprzyjaciela, czyli też może obrony stolicy, oms8- wiają obaj wojacy, któż odgadnie? Poważne ich twarze zdradzają, że przedmiot ich rozmowy, to rzecz nie małćj wagi, wymagająca głębokiego namysłu i obmyślenia każdćj, najdrobniejszej okoliczności. I nie mogło też być inaczej, w obec niebezpieczeństwa tak wielkiego, jakie groziło Warszawie i broniącej jój armii polskićj, gdy nieprzyjaciel liczący 36,000 wojska starego, wytrawnego i 107 dział, kusił się dzień i noc o zdobycie miasta, nieopasanego murem, tylko otoczonego na prędce usypanemi okopami i bronionego zaledwie 10 tysiącami wojska regularnego i około 12 tysiącami ruchawki. Należało wytężyć wszystkie siły i użyć wszelkiej umiejętności wojennej, żeby sprostać takiemu zadaniu i oprzeć się przeważającej sile. Ale Kościuszko, to wódz nad wodze — we dnie i w nocy czuwa nad niebezpieczeństwem stolicy. Dzielnem odpieraniem ataków nieprzyjacielskich, udaremniał wszystkie zakusy wroga, a bezustannemi podjazdami i wycieczkami nocnemi tak go trapił i osłabiał, że ostatecznie stracił chęć do dalszego oblegania i od stolicy odstąpił.

Będąc tak blisko namiotu wielkiego Naczelnika, wnijdźmy do wnętrza jego i przyjrzyjmy się, jak się w nim bohater nasz urządził? Toż u wielkiego męża takiego niezawodnie znajdziemy niejedną osobliwość, niejeden przedmiot kosztowny, służący do wygody lub zbytku. Wszedłszy przecież do namiotu, ledwo uwierzyć zdołamy oczom naszym! toż znajdujemy go prawie pustym! Po jednej stronie widzimy słomę rozesłaną *) na ziemi, na nićj jednę poduszkę; — to wszystko przykryte lekką kołdrą, — to łóżko Kościuszki! Nieco dalej stoi stolik | mały i skromny, na nim kilka książek, kilka map, ! kupka papierów, — atrament, pióro i ołówek; —

') Podług zapisków naocznych świadków.

s stolikiem najzwyczajniejszy, najprostszy stoek; — i to już wszystko! Nigdzie oku naszemu nie podpada najmniejsza rzecz, któraby posłużyła do uprzyjemnienia życia; — namiot Kościuszki, to schronienie najskromniejsze, najuboższe, jakie w ogóle wfobrazić sobie można. A przecież mieszka w nim człowiek, o cnotach najwyższych, o przymiotach duszy i serca najpiękniejszych, — o zasługach, głoszących sławę jego na dwóch częściach ziemi! — Kościuszko, przez całe życie swoje stronił od rozkoszy i zbytku, tem skromnićj żył w obozie, aby świecić dobrym przykładem swym podkomendnym i nadać ciału i duchowi hartu potrzebnego do speł- HE wielkiego zadania, które przyjął na swe arki.

Na rycinie tój widzimy Kościuszkę w mundurze jeneralskim. Ogólne mniemanie, oparte na twierdzeniu autorów pamiętników i opisów dotyczących owych czasów, głosi, że Kościuszko, przywdziawszy na siebie po bitwie racławickićj siermięgę wieśniaczą, chodził w nićj przez cały czas powstania. Była to widocznie reguła, jak zwykle nie bez wyjątku. Stachowicz, autor naszych rycin, musiał Kościuszkę, może w wyjątkowych chwilach widzieć i w mundurze, jeżeli go w nim narysował. — Dąbrowskiego widzimy tak samo w stroju jeneralskim. Bliższe szczegóły dotyczące tego jenerała podajemy w objaśnieniu do tablicy 17.

"Tablica 3.

Główną postacią tablicy niniejszej jest jenerał Kniaziewicz. Dzielny ten 'wojak, będąc jeszcze oficerem, pomagał jenerałowi Krasińskiemu w organizowaniu ochotniczego regimentu 18., złożonego z Podlasian. Późnićj wcielony do korpusu Zajączka, „odznaczał się męzżtwem w wielu bitwach; w krwawem spotkaniu pod Gołkowem, uratował przezornością i rozwagą furaże, za co go Kościuszko mianował jenerałem. Przez cały czas oblężenia Warszawy przykładał się odważnie do obrony stolicy, i podejmował szczęśliwe wycieczki nocne. — Po ukończeniu oblężenia wysłany na Litwę do korpusu Sierakowskiego, pozostał w nim, dowodził w bitwie

od Maciejowicami jednem skrzydłem i wraz z Kociuszką dostał się do niewoli rosyjskiej. Za czasów Napoleona I. zasłynął jako twórca legii naddunajskiej.

Widzimy go w towarzystwie trzech oficerów; dwóch z nich (ryc. 1. i 4.) służą w brygadzie Biernackiego. Brygada ta przyjęła od pierwszego początku udział w powstaniu, Cztery szwadrony, w sile 160 koni uczestniczyły w bitwie pod Racławicami. Pozostała też w korpusie Kościuszki, a w czasie oblężenia Warszawy należała do oddziału księcia Ponińskiego. Rycina 3. przedstawia jene-

rała sztabowego (zobacz objaśnienie tablicy 9.) i żołnierza z regimentu Wodzickiego (zobacz obj. tabl. 5).

Tablica 4.

Na tablicy niniejszej widzimy wojskowych z'trzech różnych regimentów: rycina 1. przedstawia szeregowca, a rycina 6. oficera z regimentu 6. Dwie kompanie regimentu tego, zwanego także Brodowskiogo albo łanowym, uczestniczyły w bitwie pod Racławicami; — regiment ten pozostał nadal w korpusie Kościuszki i miał udział w bitwie pod Szczekocinami, a wśród oblężenia Warszawy obozował w Żegrzu, gdzie obserwował wojska pruskie.

Rycina 2. przedstawia szeregowca, a 5. oficera z regimentu 3. zwanego także Czapskich. Odznaczył się regiment ten chlubną czynnością w powstaniu; dwie kompanie walczyły pod Racławicami i Szczekocinami, w czasie oblężenia Warszawy obozował w korpusie Jaźwińskiego pod Żegrzem, gdzie strzegł brzegów Narwi przed wojskami pruskiemi. Na dniu 18. sierpnia potykał się wraz z regimentem 6. dzielnie o wyspę, zwaną „kępą* na Narwie, gdzie Prusacy usiłowali zbudować most i przejść przez rzekę, aby z drugićj strony zbliżyć się pod Warszawę.

Regimentem Czapskich dowodził czas niejakiś - pułkownik Krzycki, oficer zdolny i fachowo wykształcony. Kościuszko przeznaczył go późnićj na pułkownika kosynierów krakowskich; w krótkim też czasie wyćwiczył ich Krzycki w robieniu bronią, i prowadził ich pod Szczekocinami do ataku. Re-' giment Czapskich, który w bitwie tej nie dotrzymął placu, zaniósł prośbę do Kościuszki, aby mu powrócił Krzyckiego. Do prośby tój przychylił się Kościuszko. Jakoż regiment ten, mając na czele dawniejszego swego pułkownika, ok się godnym dzielnego swego komendanta. W bitwie pod Maciejowicami walczył bohatersko, nie ustępujac na krok z powierzonego sobie stanowiska, na którem też poległ cały śmiercią zaszczytną. *

Rycina 4. przedstawia szeregowca z regimentu królowćj Jadwigi, noszącego numer 1. Szefem jego był targowicki hetman Ożarowski. Nieprzyjaciel ruchu narodowego nie byłby nigdy ani sam pospieszył, ani regimentowi swemu dozwolił pójść z pomocą powstaniu. Wyręczył go przecież podkomendny jego, podporucznik Grochowski, który natychmiast po wybuchu powstania stanął na czele większćj części regimentu i pospieszył w okolicę Lublina i Chełma, żeby tam powołać ludność do broni. Połączywszy się z oddziałami z Ukrainy przybyłemi, strzegł przez czas niejakiś brzegów Bugu, poczem udał się na rozkaz Kościuszki do jego obozu, z którym połączył się pod Połańcem, dnia 18. maja na czele swego regimentu i 5000 od-

działu. Odtąd pozostał regiment ten w korpusie Kościuszki; walczył pod Szczekocinami, a w oblężeniu Warszawy odznaczył się chlubnie dnia 28. sierpnia w bitwie pod Powązkami. — Grochowski, mianowany późnićj przez Kościuszkę jenerałem, zginął w bitwie pod Szczekocinami.

Tablica S.

Regiment Wodzickiego, noszący numer 2., odznaczał się pod naczelnictwem zacnego swego szefa gorącym patryotyzmem. Załogując w Krakowie, tworzył on zawiązek siły zbrojnej Kościuszki; walczył pod Racławicami, a odznaczył się walecznością

od Szczekocinami. W bitwie tćj, gdy jenerał Woicki, poległ od jednej z pierwszych kul armatnich, regiment jego, nadstawiwszy bagnetów, rzucił się z straszną zaciekłością na szeregi nieprzyjacielskie i pomścił śmierć ukochanego wodza. — W oblężeniu arszawy bronił mężnie stolicy, równem męztwem odznaczy] się w bitwie pod Maciejowicami.

"Dablica 6.

'W historyi powstania Kościuszkowskiego spotykamy się ze wzmianką, że jenerał Grochowski na dniu 18 maja przyprowadził Kościuszce do obozu pod Połańcem korpus wojska, liczący około 5,000 żołnierza. W korpusie tym znajdował się też regiment Raczyńskiego, z którego dwóch szeregowców widzimy na tablicy niniejszćj. Regiment ten pozostał w oddziale Kościuszki, pociągnął pod Warszawę, którój pomógł bronić w czasie oblężenia. Odznaczył się w kilku spotkaniach, a mianowicie: dnia 27 lipca, i w nocy z 28 na 29 lipiec pod Wolą; dnia 12 sierpnia w potyczce pod Gorcami, a chlubne zasługi położył dnia 28 sierpnia w całodziennej bitwie M sc Powązkami. — Przydzielony po oblężeniu arszawy do korp. ks. Poniatowskiego miał udział dnia 19 października w potyczce pod Sochaczewem. — Niektóre kompanie regimentu tego przebywały nad Bugiem w korpusie Zajączka, z którym przybyły na początku lipca pod Warszawę: kompanie te walczyły na dniu 9 lipca pod Gołkowem. — '

Tablica 7.

Regiment Potockiego, starosty szczyrzyckiego, (ryc. 1.) wchodził w skład korpusu Zajączka, ope- Fującego nad Bugiem. Po nieszczęśliwej bitwie pod Chełmem, d. 8 czerwca, w której korpus ten poniósł porażkę, cofnął się ku Warszawie; w mar- „szu tym napadnięty 9 lipca przez Moskali pod Gołkowem, stoczył krwawą bitwę, w którój regiment Potockiego chlubnie się odznaczył.

O regimencie Raczyńskiego (ryc. 2.) daliśmy objaśnienie przy tablicy 6; — o regimencie Czapskiego, noszącym numer 3 (ryc. 3.) i regimencie 1. królowej Jadwigi mówiliśmy przy tabl. 4.

"Tablica s. Artylerya należała do najdzielniejszćj broni regularnój. Kościuszki. Wydoskonalił ją Fryderyk

Brihl, który, powołany przez Stanisława Augusta na jenerała artyleryi, był nim nie z nazwiska, ale z powołania i upodobania; podniósł on też ten rodzaj siły zbrojnej poki o wysokiego znaczenia. Artylerya odgrywała w powstaniu Kościuszkowskiem nader ważną rolę; w każdej bitwie lub ważniejszćj potyczce pełniła zaszczytnie swe zadanie. Pod Racławicami, w rewolucyą Warszawską, pod Szczekocinami, pod Maciejowicami, — wszędzie równą odznaczała się dzielnością.

Najpiękniejsze wawrzyny zdobyła sobie przecież w obronie Warszawy, w czasie dwumiesięcznego oblężenia. Działa polskie trzymały tu bezustannie wojska nieprzyjacielskie w należytem od okopów miejskich oddaleniu i nie dozwoliły im zająć ani jednego ważnego stanowiska; bo chociaż zdarzyło się, że czasem zdobyły szaniec jaki polski, albo punkt ważniejszy, to nie na dlugo, bo kartacze polskie wnet ich spędziły. I tak: gdy wojska pruskie zajęły wieś Szczęśliwice, porucznik artyleryi Wroński, z rozkazu Kościuszki tak celnie strzelał kulami ognistemi, że zapalił budynki, nieprzyjacielowi gasić ich nie dozwolił ido opuszczenia wsi go zmusił. — Z wieży kościoła w Woli śledzili oficerowie pruscy obroty wojsk polskich; należało temu przeszkodzić, jakoż też tenże sam porucznik po kilku celnych strzałach armatnich wieżę z kościoła strącił. Ódznaczyli się również celnem strzelaniem kapitan Laskowski, i Jakubowski Józef, kapłan misyonarz, który w młodszych latach pełnił służbę kapitana w arlyleryi, a późnićj wstąpił do klasztoru. Wśród oblężenia Warszawy objął komendę nad bateryami i wprawial w podziw szczególniejszą umiejętnością dokładnego ustawiania do strzału dział. Przyznał też nieprzyjaciel sam, że Warszawa obronę swą głównie artyleryi zawdzięczać winna. (Porównaj tabl. 21).

Tablica 9.

Widzimy na nićj dwóch oficerów konnych, należących do sztabu. — Sztabem nazywamy w każdym większym i mniejszym oddziale wojska, złożony z wyższych oficerów, którym do pomocy służą wybrani ku temu wojskowi różnych stopni. Sztab załatwia sprawy dotyczące poszczególnych od-

działów; w każdym sztabie mieści się kancelarya wojskowa.

Najwyższy sztab, tak zwany jeneralny, albo główny, zajmuje się sprawami całój armii; — prócz niego istnieją sztaby na dywizye, korpusy, pułki i brygady. Kościuszko nie miał prawdopodobnie sztabu głównego; brak dostatecznój organizacyi, a mianowicie połączenia pojedyńczych oddziałów, które zawięzywały się, pomnażały, łączyły i znów dzieliły bardzo nieregularnie, bo odpowiednio do nieprzewidzianych potrzeb chwilowych, uniemożebniał jego działanie. Wszystkie sprawy ważniejsze, dotyczące całój armii, załatwiał Kościuszko sam. Przecież pojedyńcze oddziały: dywizye i korpusy, zwłaszcza wojsk regularnych, obejść się bez sztabu nie mogły, i niezawodnie każdy z nich takowy posiadał.

"Trzej szeregowcy po prawój stronie to strzelcy z regimentu Wodzickiego numer 2. i Czapskiego num. 3. Sejm czteroletni organizując siłę zbrojną polską, postanowił do każdego regimentu dodać pewną ilość strzelców, wybranych z wysłużonych, dzielnych żołnierzy. Postanowił także dla nich regulamin, który prawdopodobnie opracował Kościuszko, będąc jeszcze jenerałem dywizyi pod naczelnictwem księcia Józefa Poniatowskiego. Regulamin ten obejmował ścisłe przepisy dotycząco służby strzelców. Do całkowitego , przeprowadzenia tój uchwały sejmu nie przyszło, bo nie stało czasu, ztąd też niektóre tylko regimenta dostały osobne kompanie strzeleckie.

"Tablica 10.

Gdy za czasów Stanisława Augusta podzielono całą siłę zbrojną na cztery dywizye, jedna z nich nosiła nazwę wielkopolskiej. Każda dywizya obejmowała wszystkie trzy rodzaje broni: jazdę, piechotę i artyleryą. W skład dywizyi wielkopolskićj wchodziła też brygada Madalińskiego, i zwała się złąd brygadą wielkopolską. Miała ona swe leże wraz z całą dywizyą, w okolicach Poznania, Gniezna, Kalisza i Konina. Po zabraniu okolic tych przez wojska pruskie, odebrała dywizya wielkopolska rozkaz od króla Stanisława Augusta, cofnięci się ku Warszawie; brygada Madalińskiego zajęła okolicę Pułtuska i Ostrołęki. Gdy wskutek uchwały sejmu grodzieńskiego siła zbrojna w Polsce obniżoną być miała do 15,000, a hetman targowieki, Ożarowski, nakazał redukcyą regimentów i pułków polskich, odebrał też Madaliński rozkaz rozp nia do pewnój części swój brygady. Brygadyer ten przecież, wtajemniczony w przygotowania do mającego wybuchnąć powstania, nie wykonał odebranego rozkazu, ale stanął na czele swój brygady i pierwszy podniósł chorągiew powstania. —

Brygada wielkopolska połączyła się z Kościuszką 1 kwietnia w Luborzycy, służyła w jego korpusie, walczyła chlubnie pod Racławicami, Szczekocinami i wśród oblężenia Warszawy. — Pozostała też wierną sprawie do końca powstania. Bliższe szczegóły brygady tej dotyczące, znaleźć można w zamieszczonym w dziełku niniejszem: „Poglądzie na ruchy wojsk Kościuszkowskich.*

"Tablica 11 do 14.

Cztery tablice następne przedstawiają nam uzbrojonych włościan z najbliższych okolic Krakowa, których Kościuszko powołał do walki w obronie ojczyzny. — Szczupła ilość wojska regularnego ówczesnej Polski, z którćj jeszcze nie wszystko przyłączyć się mogło do powstania, nie wystarczała do pokonania sił rosyjskich ; Kościuszko położył też głównie nadzieje swe w ludzie i umiał go do celów swych zapalić. Sławę imienia jego rozniosła już po całym narodzie świetna bitwa pod Dubienką (18 lipca 1792), złąd też natychmiast po ogłoszeniu powstania dążyły do obozu jego gromadnie oddziały ochotnicze, złożone przeważnie 7 włościan. Kościuszko przestawał z nimi prawdziwie po bratersku; nie było to z jego strony obłudą, gdyż brzydził on się wszelką nieprawdą, ale rzeczywistym objawem miłości, którą lud wiejski kochał. Poniżej opisane zdarzenie wykazuje wymownie sposób obchodzenia się jego z włościanami.

Nazajutrz po ogłoszeniu powstania w Krakowie tłumy wielkie garnąć się poczęły do Kościuszki; jedni przybywali jako ochotnicy do szeregów, drudzy z ofiarami na potrzeby powstania. Do ostatnich należało też trzech galarników z Czernichowa, którzy ofiarowali dwadzieścia galarów, t. j. statków na Wiśle, służących do spławiania ciężarów. Kościuszko, słysząc, że znajdują się osobiście w przedpokoju, przeciska się przez otaczające go tłumy, i rzecze do galarników :

— Zbliżcie się do mnie: Wojciechu Sroko, Tomaszu Brandysie i Janie Grzywo, abym wam zo dziękował za ofiarowanie dwudziestu galarów. Żałuję, że życzeniom serc waszych zadosyć teraz uczynić nie mogę, lecz jak Bóg dopomoże, a wojna nas dalej zaprowadzi, to będzie ojczyzna korzystała z waszćj ofiary.

Na to Brandys odpowiedział: — Kićj tak mówicie, panie Naczelniku, to musicie przyjąć to grosiwo, co przeznaczyło się na utrzymanie ludzi na tych galarach. — Mówiąc to, odpasał skórzanny pas i wytrząsnął z niego 30 dukatów do swojój baranićj czapki. Co gdy uczynili i dwaj drudzy jego koledzy, podał ją Kościuszce, mówiąc z uśmiechem: — Prosiwa na kiepsko wypchanego baranka. —

Wziął tę czapkę Kościuszko i podał ją jednemu że swego otoczenia, mówiąc: — Muszę mieć ręce He abym was, moi kochani, mógł do serca przycisnąć! —

Gdy ci włościanie ręce i nogi Kościuszki całowali, odezwał się jeden z członków komisyi po-

ydkowój: — Nie pierwsza to ofiara, którą skladają ojczyznie ci trzćj godni szacunku ludzie. Pamiętam ich spieszących na ratusz z podobnemi ofiarami na potrzeby wojska po ogłoszeniu konstytucyi 3 maja. — Na to wykrzyknął Kościuszko: — Niech żyją tacy obywatele! —

Serdeczność ta niekłamana, świadcząca o rzeczywistem przywiązaniu do stanu zazwyczaj w Polsco upośledzonogo, wywierała dziwny urok na wieśniakach. Kochali go i czcili już nie jak brata, lub ojca, ale jako istotę wyższą, w rodzaju bóstwa a: Miłość tę swoją, to uwielbienie jakie czuli dla Kościuszki okazywali w czynach. Krótkie słowo Naczelnika: „Chłopcy! Wiara naprzód!" za-

alała ich do męztwa graniczącego z pogardą życia.

aden nie dopuścił się nieprzyzwoitości jakićjkolwiek, lub gburowatości, żeby nie obrazić ukochanogo Naczelnika. Każde życzenie jego było świętym rozkazem, a uśmiech zadowolenia najwyższą nagrodą.

Wpływ ten, jaki posiadał Kościuszko na swoich

chłopków, objawiał się w najpiękniojszem świetle w licznych przypadkach, w których dawali dowody niesłychanej odwagi. W bitwie pod Racławicami, gdy chodziło o zdobycie armat nioprzyjacielskich, na zachętę Kościuszki rzucili się kosynierzy, przed kilku dniami do obozu przybyli, za Naczelnikiem na największy ogień, skoczyli na baterye, a wołając: Matko. Najświętsza, ratuj nas od nagłój śmierci!" wysiekli kanonierów i zdobyli 12 dział. 'Tu Bartosz Głowacki okrył się sławą, a odznaczyli się zaszczyłnie: Świstacki, Gwiździeki, Dębowski i wielu innych. W tejże bitwie Góral pewien, umiejący zręcznie uderzać siekierką, widząc, że przy armacie nieprzyjacielskićj jeden już tylko pozostał kanonier, rzucił toporkiem swym ku niemu, rozpłatał mu głowę, poczem wskoczył na konia, odwrócił armatę ku Moskalom, wystrzelił z nij i 12 ich zabił. + . Przecież nietylko pod okiem Kościuszki odznaczali się włościanie taką dzielnością; dawali oni piękne przykłady męztwa i sumiennego pełnienia przyjętego na siebie obowiązku i w korpusach innych, do których nie sięgał osobisty wpływ jego. "W bitwie pod Chelmem odznaczyli się dwaj włościanie, jeden z nich, ze wsi Gościoradowa pochodzący, liczący zaledwie lat 16, taką odwagą, że mianowani zostali w nagrodę na chorążych.

W bitwie pod Gołkowem raniony wieśniak wołał: „Umieram, ale mi słodko umrzeć dla ukochanćj ojczyzny!”

Wojsko.

Włościanie wsi Pawłowa, zorganizowani przez księdza Brzostowskiego, bronili walecznie wsi i dworu swego dziedzica i po dwa razy odparli zwycięzko Kozaków, którzy zrabować go chcieli.

Pod Połongą, miejscowością nad Baltykiem półożoną, wieśniak, Łukasz Kalinowski, wpław rzucił się w morze, żeby zdobyć szalupę pruską. Kapitan statku, zdumiony taką odwagą, poddał się straży pólskićj dobrowolnie. Ą

'W bitwie pod Golchowem (29 czerwca), gdy Moskale napadli korpus Zajączka, dwa szwadrony z brygady Rzewuskiego, stojące na pikiecie po prawem skrzydle, o cztery do pięciu set kroków przed frontem, spostrzegłszy zdala zbliżające się dwa pułki jazdy rosyjskićj, nio wystrzeliwszy ani razu, pierzchły. Przez powstałą ztąd lukę w linii bojowćj, wpadła rosyjska jazda pomiędzy dwie linie, lecz przyjęli ją tu dzielnie kosynierzy. Natarłszy na nią odważnie, powstrzymali ją w dalszym pochodzie i trzymali tak dlugo, póki nie nadoszła pi ta z p h P Jazda, poniósł: dotkliwe straty, ustąpić musiała.

W Gnieźnie zabrał oddział powstańców wielkopolskich magazyn wojskowy. Dowódzca oddziału postawił przy nim dwóch kosynierów z nakazem, aby nikogo do niego nie wpuszczali i nikomu nie ustępowali, dopóki nie zostaną zluzowani. Tymczasem nadeszło niespodzianie wojsko pruskie, przed którem oddział polski spiesznie z miasta ujść był zmuszony. Odwrót nastąpił tak nagle, że zapomniano w pospiechu odwołać owych dwóch kosynierów. Zastało ich wojsko pruskie przed magazynem i usiłowało zniewolić do opuszczenia posterunku, ale obaj zuchy ani o tem słuchać nie chcieli, oświadczając, że nie ustąpią prędzój, póki ich dowódzca, który ich tu postawił, nie zwolni. Wszystkie perswazye nie odniosły skutku, a gdy ich chciano gwałtem usunąć, wzięli się do kós. Obaj wieśniacy padli od kul karabinowych. — Żałować wypada, że historya nie zapisała nazwisk tych bohaterów.

. Po zajęciu Krakowa przez wojska pruskie rozbiegła się milicya miejska; wieśniacy podążyli do obozu Kościuszki i służyli dalćj ojczyznie w batalionie kosynierów krakowskich.

Ileż to przykładów podobnych nie przeszło do naszćj wiadomości! a przecież i tych kilka powyżćj wymienionych świadczą wymownie o dzielności tego wojska w siermięgach, tój najmłodszej siły zbrojnćj Rzeczypospolitćj. Były też to ukochane dzieci Kościuszki, którym nie skąpił serca, za którymi wstawiał się do dziedziców, aby się dobrze obchodzili z ich rodzinami. Dla miłości tego ludu przywdział po bitwie racławickićj na siebie siermięgę wieśniaczą, chodził w nićj przez cały czas powstania i w nićj wzięli go Moskale do nie-

A

woli. Dowody nadzwyczajnój odwagi wynagradzał Kościuszko w różny sposób; darzył włościan zasłużonych pieniędzmi, albo upominkami różnemi, a w pojedyńczych przypadkach posuwał ich na wyższy stopień wojskowy. — Tak mianował Bartosza Głowackiego chorążym w regimencie grenadyerów kfakowskich.

Przecież i w tych razach okazywał lud wiejski uznania godną delikatność i poczucie godności 0osobistój; — pewnego razu zasłużyło się kilku Kurpiów. Kościuszko posłał im w nagrodę 50 złotych. Przecież poczciwi Kurpie w żaden sposób przyjąć ich nie chcieli, wymawiając się, Że nie służą ojczyznie za pieniądze. Dopiero po długich naleganiach dowódzey przyjęli je, ale jedynie jako pamiątkę po Kościuszce.

Wieśniaka posuniętego na stopień oficera przedstawia nam rycina 2. tablicy 14. widzimy go w stroju swym zwyczajnym, tylko na ramionach ma przypięte odznaki oficerskie, przepaskę przez piersi

' 7 ryngrafom (с. 85, прим.), a za pasem pistolet. Obok stojący wieśniak, z karabinem w ręku, to szeregowiec z regimentu grenadycrów krakowskich, który był złożony z mieszczan krakowskich i okolicznych włościan.

Wizerunki uzbrojonych wieśniaków przedstawił Stachowicz z uznania. godną wiernością artystyczną. To też z miłą lubością spoczywa oko na tych krzepkich postaciach w strojach narodowych, na tych obliczach wybitnie polskich — ożywionych zapałem, malującym się w oku i dziwnie poważnych rysach twarzy. Każdy szczegół, czy w ubiorze, w uzbrojeniu, czyli w ruchach zajmuje naszą uwagę do tego stopnia, że trudno odorwać się od tych uroczych postaci.

Tablica 15.

"Widzimy na niój wizerunek wielkiego patryoty, Jana Kilińskiego, szewca warszawskiego. Należy on do najwybitniejszych mężów powstania Kościuszkowskiego. Przejęty gorącą miłością ojczyzny, ubolewał wiolco nad jój upadkiem i należał do najgorliwszych organizatorów powstania. Wpływu, jaki posiadał na mieszczan, używał do budzenia patryotyzmu w Warszawianach i przygotowania umysłów do podjęcia walki z wrogiem; on też wyśledził, że Moskale zamierzają zabrać arsenał polski przepełniony armałami 1 bronią, a pragnąc do tego nicdopuścić, przyspieszył walkę. W boju ulicznym na dniu 17 i 18 kwietnia odegrał rolę nader ważną; przewodził bowiem uzbrojonymi mieszczanami. Po

Примечание, с. 85. Ryngraf oznacza blachę owalną, wypukłą, którą oficerowie nosili na piersiach. Ryngrafy bywały w dawnój Polaco z blachy_srebrnej lub złotej, na którćj ryto lub malowano obraz Boga-Rodzicy z krótką modlitewką; albo też herb rodzinny. — Nosili je oficerowie w czasie pokoju tylko przy służbie, — w czasie wojny zawsze.

zawiązaniu się Rady Narodowej został powołany na jój członka, a gdy motłoch warszawski dopuścił się ponownie okrutnych wybryków, poprosił Kiliński Kościuszkę o 4000 wojska, z pomocą jego wychwytał w mieście 6000 próżniaków i odstawił ich do obozu.

Kościuszko uformował z nich regiment -ochotniczy, naznaczony num. 20 i mianował Kilińskiego jego pułkownikiem. — Regiment ten sprawiał się dzielnie przez cały czas oblężenia Warszawy, a wielkie zasługi położył w bitwie pod Powązkami, dnia 28 sierpnia.

Po stłumieniu powstania aresztowali Moskale Kilińskiego i ili go w więzieniu petersburskiem, gdzie przebył dwa lała. Na zachętę Niemcewicza opisał wypadki swego Życia, a pamiętnik jego zawiera mnóstwo ciekawych szczegółów.

Z boku widzimy dwóch ułanów z brygady Madalińskiego, o której pisaliśmy przy tablicy 10; — | rzy nich stoi dobosz z regimentu Wodzickiego tabl. 5). Zwyczaj był w dawnój Polsce, że na doboszów brano ludzi małych, w wysokości chłopca 14letniego; często przed bębnem wielkim, dobosza

małego zaledwie ujrzeć było można.

"Tablica 16.

Jenerał Madaliński, komendant brygady wielkopolskiej, o którćj bliższe wiadomości podaliśmy przy tablicy 10, należał do najdzielniejszych oficerów Kościuszkowskich. Odebrawszy nakaz rozpuszczenia swój brygady, nie wypełnił go, ale stanął na jej czele i nie czekając ogłoszenia powstania, opuścił okolice Ostrołęki i Pułtuska i udał się ku Krakowu, spodziewając się tamże zastać Kościuszkę. Po drodze ucierał się z pomniejszemi komendami nieprzyjacielskiemi, aż na dniu_1 kwietnia połączył się z korpusem Kościuszki w Luborzycy. Walczył dzielnie pod Racławicami, Szczekocinami i wśród oblężenia Warszawy. Po ustąpieniu nieprzyjaciela z pod stolicy, wysłanym został przez Kościuszkę do Wielkopolski w pomoc tamtejszemu powstaniu. Czekała go chwila, w którój patryotyzm jego miał przejść próbę nie łatwą; otóż idąc do Wielkopolski, zmuszony był przejść pod komendę jenerała Dąbrowskiego, który do wybuchu powstania służył jako wicebrygadyer w jego brygadzie. Madaliński, Polak gorący, mgdy nie czuł sympatyi dla swego podkomendnego, dla tego, że Dąbrowski wszedł do wojska polskiego jako oficer saski i nazywał go zawsze „Niemcem”. — Wybierając się też w marsz ku Krakowu, nie powiadomił o planach swoich Dąbrowskiego, ale pozostawił go. w garnizonie. Obok patryotyzmu posiadał także Madaliński nie mały zapas zarozumiałości, złąd zrozumieć łatwo, że krok, jaki go czekał, nie był dla niego łatwym.

Przecież zacny jenerał dał piękny dowód cnoty

obywatelskićj; — złożył na oltarzu_ ojczyzny dumę swą, w ofierze i poddał się bez trudności rozkazom Dąbrowskiego.

W wyprawie wielkopolskiej dawał rozliczne dowody odwagi i dzielności; często powstrzymywać go musiał Dąbrowski w zapale, z jakim się rwał do najśmielszych przedsiębiorstw. Wróciwszy po klęsce maciejowickićj do Warszawy, pisał do Rady Narodowćj prośbę o zwolnienie z dalszćj służby, podając jako powód nadwyrężone zdrowie; przecież na życzenie Rady pozostał nadal w obowiązkach.

Po stłumieniu powstania dostał się do niewoli pruskićj ; Rak najprzód więzienie w Głogowie,

otem w Magdeburgu; — uwolniony po dwóch atach, osiadł w Wielkopolsce, gdzie umarł w r. 1805.

Obok Madalińskiego widzimy oficera z jego brygady.

Tablica 17.

Artysta przedstawia nam trzech najznakomitszych jonerałów Kościuszkowskich. Pierwszy z nich, jenerał Madaliński (ryc. 1.) znanym jest nam już z tablicy 16. . enerał Dąbrowski, Jan Henryk, (ryc. 3.) znakomity dowódzca, odegrał nader ważną rolę w historyi powstania Kościuszkowskiego. W chwili wybuchu jego slużył jako wicebrygadyer w brygadzie Madalińskiego. Wstąpił on do wojska Rzeczypospolitój jako oficer wojsk saskich, w których dosłużył się stopnia oficera. Z tego powodu nie dowierzał Madaliński swemu wicebrygadyerowi i na- "*zywał go „Niemcem". Wybierając się też na czele swój brygady ku Krakowu, zachował głęboką przed Dąbrowskim tajemnicę, a ruszywszy w pochód, zostawił go w garnizonie. . Dąbrowski, nie tracąc fantazyi, zbiera resztki wojsk rozrzuconych w okolicy Pułtuska i Ostrołęki, tworzy z nich oddział ochotników i na czele jego stacza walki z Moskalami: Odebrawszy na dniu 30 maja od Rady Narodowej urzędowe pozwolenie do formowania pułku lekkićj jazdy, który nazwał pułkiem „Mazurów”, wzmocnił oddział swój do liczby kilkuset konnych i przyprowadził go na dniu 26 czerwca do obozu Mokronowskiego pod Błoniem. 'W czasie oblężenia Warszawy powołał Kościuszko na dniu 28 lipca Dąbrowskiego do swego obozu i przeznaczył mu stanowisko pod Czerniakowem, a ceniąc jego zdolności i gorący patryotyzm, mianował go jenerał-majorem .i często jego zasięgał. (Porównaj tablicę 2.) Przez cały „czas oblężenia ucierał się Dąbrowski mężnie z nieprzyjacielem, niepokojąc go prawie codziennemi wycieczkami, a gdy ks. Józef Poniatowski wskutek - odebranćj rany w bitwie pod Wawrzyszewem złożyć musiał dowództwo nad obozem Mokronowskiego,

objął Dąbrowski z woli Kościuszki na dniu 27 sierpnia naczelną nad tymże obozem komendę. Nazajutrz zaraz, t. j. 28 sierpnia w krwawćj bitwie całodziennój z wojskami pruskiemi pod. Powązkami odznaczył się Dabrowski taką dzielnością, że Kościuszko w uznaoiu zasług obdarzył go złotą obrączką, opatrzoną Nr. 1i napisem: „Ojczyzna swemu obrońcy”.

Po skończonem oblężeniu Warszawy wysłał Kościuszko na dniu 9 września jenerała Dąbrowskiego na czele 2,000 wojska i 16 dział do Wielkopolski, aby wesprzeć świeżo wybucbłe tamże powstanie. Połączywszy się na dniu 15 września pod Kamionną z oddziałem jenerała Madalińskigo, wkroczył Dąbrowski do Wielkopolski, skupił pojedyńcze oddziały powstania wielkopolskiego w jednę armią, stoczył kilka drobnych potyczek z pomniejszemi oddziałami pruskiemi, zaniepokoił załogę poznańską, odparł dnia 30 września zwycięzko atak pułkownika A Szekulego pod Łabiszynem, zdobył dnia 2 października Bydgoszcz, wziął Szekulego do niewoli i posunął się w następnych dniach pod Toruń.

Nieszczęśliwa bitwa pod Maciejowicami położyła kres dalszemu działaniu Dąbrowskiego w Wielkopolsce, który wezwany przez Wawrzeckiego, aby

się zbliżył pod Warszawę, rozpoczął pochód wsteczny i szczęśliwie prześlizgnąwszy się pomiędzy otaczającemi go ze wszystkich stron oddziałami

wojsk pruskich, przeszedł 23 października Bzurą i stanął obozem w Starójwsi. Zdobycie przez .Moskali Pragi nie złamało ducha dzielnego jenerała; nie myśląc o złożeniu broni, opracował plan prowadzenia, dalszej walki i przedłożył go Wawrzeckiemu. Gdy przecież plan ten nie doznał uwzględnienia, a resztki armii polskićj złożyły na dniu 18 listopada broń pod Radoszycami, udać się musiał z Wawrzeckim i kilku innymi oficerami pod eskortą moskiewską z pod Radoszyc do Warszawy, gdzie przyjęty uprzejmie przez jenerała Suworowa, odrzuciwszy wszystkie jego propozycye, aby wstąpił w służbę' wojska rosyjskiego, przebywał pod nadzorem do lutego r. 1796. Jenerał Dąbrowski zasłynął pózniej jako twórca legionów polskich.

Jenerał Jasiński Jakub odznaczał się znakomitemi zdolnościami wojskowemi. Służył za młodu jako szeregowiec w artyleryi i dosłużył się na mocy swego wykształcenia i zdatności w krótkim czasie stopnia oficerskiego. W r. 1790 mianowany został pułkownikiem inżynierów litewskich, a w kampanii roku 1792 odznaczył się chlubnie pod Zieleńcami i Dubienką. ”

Po ogłoszeniu powstania Kościuszkowskiego przybył do Wilna, poroznmiał się z kilku oficerami miejscowej załogi i w nocy z dnia 22 na 23 kwietnia uderzył na czele 300 wojska polskiego na 1,800 Moskali i z pomocą mieszczan odniósł nad

6*

nimi zupełne zwycięztwo. Około 200 Moskali poległo, 1000 wzięto do niewoli, reszta uszła z miasta.

Po urzędowem ogłoszeniu powstania wileńskiego mianowała Rada Narodowa Jasińskiego komendantem siły zbrojnój Jitewskićj; nominacyą tę zatwierdził Kościuszko na dniu 7 maja, a 21 maja posunął go na stopień jenerał-lejtnanta. Młody i połen patryotycznego zapału komendant rozwinął przy pełnieniu swego urzędu stanowczą energią; przecież gwałtowność jego nie podobała się dostojnikom wojskowym, zwłaszcza tym, którzy latami służby starszymi byli od niego. Zaczęto więc przeciw niemu intrygować i wysyłać zażalenia do Kościuszki, który pragnąc usunąć wszystko, co do rozdwojenia narodu przyczynić się mogło, powołał Jasińskiego do głównćj kwatery, a w miejsce jego mianował Michała Wielhorskiego.

Zmiana ta nie odniosła następstw korzystnych. Wielhorski nie zdołał zadość uczynić powierzonym sobie obowiązkom; pod jego naczelnictwem, a więcój jeszcze pod_ zastępcą jego, Chlewińskim, rozluźniła się w wojsku karność i zakradła się gnuśność i rozprężanie: w czynnościach pojedyńczych korpusów i oddziałów panował zupełny brak jednolitego planu. Śmutnych stosunków tych nio zdołał już nawet naprawić Mokronowski, który po Wielhorskim objął naczelną na Litwie komendę. Tój bezradności pojedyńczych dowódzców i niekarności wojska przypisać należy też głównie utratą Wilna i późniejsze klęski, które wywołały w następstwach swych nieszczęsną bitwę pod Maciejowicami.

Jasiński nio przestał być w czasie tym czynnym. Dnia 15 lipca oddał mu Kościuszko komendę nad oddziałami ochotniczemi, a zwiedzając 30 sierpnia obóz Mokronowskiego, oddał mu pod komendę korpus i obdarzył go złotą obrączką z napisem: „Ojczyzna obrońcy swemu" z numerem 37.

Po klęsce maciejowickićj objął Jasiński wraz

podanym resztę ich pułków i w miejsce ich utworzono tak zwaną: „kawaleryą narodową”, którą podzielono początkowo na 4 brygady. Sejm czteroletni podniósł liczbę tejże kawaleryi do 8 brygad i rozdzielił je pomiędzy pojedyńcze dywizye. Jednę z tych brygad, wielkopolską, poznaliśmy przy tablicy. 10.

Wszystkie brygady kawaleryi narodowój przyjęły udział w powstaniu Kościuszkowskiem; niektóre z nich, jak: Wyszkowskiego, Kopcia, Kołyski i Madalińskiego odznaczyły się nadzwyczajną dzielnością.

Obok kawaleryi narodowój istniały w Polsce pułki lekkiej jazdy; niektóre z nich nosiły nazwę pułków przednićj straży, inne zwano ułanami. Pułk 5. lekkićj jazdy, zwany „pułkiem ułanów królewskich" odznaczył się w rewolucyą warszawską; nie dotrzymał przecież placu w bitwie pod Maciejowicami.

Dragonami zwano w dawnój Polsce rodzaj kawaleryi, która marsze odbywała konno, ale do boju idąc, schodziła z koni i walczyła pieszo. W późniejszych czasach zamieniono dragonów na wojsko wyłącznie piesze, a dragoneryi konnćj pozostała liczba tylko szczupła.

Tablica niniejsza przedstawia nam typy wszystkich trzech powyżćj wymienionych rodzajów kawaleryi polskićj; bliższe szczegóły ułków tych dotyczące zamieściliśmy w „Poglądzie na historyą wojska w Polsce" w rozdziałach dotyczących jazdy.

"Tablica 19.

Widzimy na nićj szeregowców różnych regimen-" tów. Rycina 1, 2 i 7 przedstawia żołnierzy z regimentu Wodzickiego, o którym mówiliśmy obszernićj przy tablicy 5. W rycinie 3. widzimy szeregowca z regimenta Działyńskiego. Regiment ten

d ? się wielkim patryotyzmem; ztąd nieza-

7 Zajączkiem obronę Pragi i przy jój zdobywaniu przez Moskali, na dniu 4 listopada poległ śmiercią zaszczytną. —

Jasiński posiadał także talent rymotwórczy; napisał kilka poematów, pisał bajki i piosenki; — z ostatnich rozpowszechniła się arya: „Chciało się Zosi jagódek” — wkrótce po kraju i przechowała się do naszych czasów. —

Rycina 2. tablicy niniejszćj przedstawia chorążego kawaleryi narodowej, której bliższe szczegóły

podajemy w objaśnieniu tablicy następnćj. Tablica 18.

Wiemy już z historyi wojska polskiego, że główną siłę kawaleryi w Polsce tworzyła od czasów Łokietka husarya. Istniała ona do r. 1775; już za

czasów królów saskich zmniejszono liczbę jej chorągwi, a Stanisław August zwinął w roku wyżćj

ufali mu Targowiczanie, 1 pragnęli go rozpuścić, albo wcielić do regimentu innego; zapobiegały przecież temu osoby wpływowe. Posiadał regiment ten dwa działa przed swemi koszarami; chcieli je zabrać Moskale do swego arsenału, ale regiment nie chciał ich wydać, jako swój własności. Z dział tych padł w rewolucyą warszawską pierwszy strzał. W walce tj ulicznóćj przyjął regiment w mowie bę dący, zaszczytny udział i przyczynił się głównie do odniesionego zwycięztwa.

Dowodził nim pułkownik Hauman, którego późnićj Kościuszko za położone w powstaniu znakomite zasługi, mianował jenerałem i obdarzył złotą obrączką. —

W kilka dni po wypędzeniu Moskali z Warszawy opuścił Hauman dnia 28 kwietnia na czele swego regimentu stolicę, żeby oczyścić okolicę z oddziałów rosyjskich; operował w tymże czasie w po-

bliżu Jezierny, Puław, Warki, Lichanicc i Nowego Miasta. Przy końcu maja rozkazał Kościuszko Haumanowi udać się ze swym regimentem nad Bug w celu wzmocnienia tamże działających oddziałów polskich, będących pod komendą Wyszkowskiego. Hauman połączywszy się stósownie do rozkazu Kościuszki, na dniu 26 maja z oddziałem Wedelszteta pod Lublinem, pomaszerował nad Bug, gdzie stanął 5 czerwca. W tymże dniu przybył tamdotąd z obozu Kościuszki jenerał Zajączek i objął komendę nad wszystkiemi zebranemi tamże oddziałami. Odtąd należał regiment Działyńskiego do korpusu tegoż jenerała.

"W rozlicznych potyczkach i bitwach odznaczał się tenże regiment dzielnością; w bitwie pod Chełmem, dnia 8 czerwca zasłaniał odwrót korpusu Zajączka i uchronił go od dotkliwych strat; pod Gołkowem dnia 9 lipca przyczynił się znacznie do odparcia ataków Moskali, a wśród oblężenia Warszawy położył wielkie zasługi w potyczkach pod Wolą, odbytych dnia 27, 28 i-29 lipca i w bitwie pod Powązkami d. 28 sierpnia.

Po odstąpieniu wojsk nieprzyjacielskich od Warszawy, wysłał Kościuszko regiment Działyńskiego i kilka innych pułków na dniu 14 września pod komendą jenerała Kniaziewicza Sierakowskiemu w pomoc, któremu zagrażały wojska jenerała Suworowa. Przydzielony korpusowi temu był czynnym regiment w mowie będący w bitwie pod Maciejowicami, gdzie bronił lewego skrzydła. Tu walczył bohatersko, nie opuszczając na krok stanowiska, które mu powierzonem zostało; tu poległ też regiment ten niemal całkiem. Jeden z oficerów, zwiedziwszy nazajutrz po bitwie pobojowisko zapewniał, że kiedy innych regimentów kawałki mundurów leżały bez porządku, Działyńskiego regimentu uniformu kolor odznaczał wyraźnie linią i miejsce, na którem walczył i zginął zaszczytnie.

Rycina 6. przedstawia nam jednego ze strzelców Dembowskiego. Odznaczyli się oni mianowicie w oblężeniu Warszawy. Gdy oddział wojska .pruskiego zajął na dniu 27 lipca ważne stanowisko w Czerwonej Karczmie, wysłał Kościuszko strzelców Dembowskiego, batalion kosynierów pod komendą Krzyckiego i kilka armat, i oddziałowi temu udało się nieprzyjaciela z zajętego stanowiska wyprzeć. W nocy z dnia 8 na 9 sierpnia uderzył kapitan Dembowski na czele swych strzelców z pomocą kosynierów na bateryą moskiewską i zdobył ją, wysiektszy całą niemal załogę kanonierów; — na dniu zaś 29 sierpnia odznaczyli się ciż strzelcy w potyczee pod Górcami, którą stoczył wachmistrz

wiatkowski z Moskalami.

'W rycinie 8. widzimy jednego z fizylierów należących do korpusu Sierakowskiego. — Rycina czwarta przedstawia nam chorążego, a piąła oficera jednego z regimentów pieszych.

"Tablica 20.

O artyleryi Kościuszki, którą nam tablica niniejsza przedstawia, mówiliśmy obszerniej w objaśnieniu tablicy 8.

Tablica 21.

Z uzbrojonych włościan, przybyłych z okolic Krakowa do obozu Kościuszki, utworzył tenże oddział zwany „batalionem kosynierów krakowskich.* Odznaczał on się szczególną dzielnością w obronie oblężonćj Warszawy; przedewszystkiem położył zasługi w nocnych wycieczkach, podejmowanych naprzeciw bateryom nieprzyjacielskim w celu zdobywania lub zagważdżania dział. Wojewodzina brzeskolitewska Zybergowa sprawiła dla batalionu tegoż piękuą chorągiew. Na tle karmazynowem wyszytym był snop zboża, przez który przechodziły na krzyż pika i kosa. Na wierzchu czapka krakowska, w koło wieniec z liści dębowych, a w górze napis: nŻywią i bronią!* — Chorągiew ta była dziełem rąk ofiarodawczyni. — W czasie oblężenia Warszawy odbyła się na dniu 16 lipca piękna uroczystość chorągwi tój poświęcenia.

Tablica niniejsza przedstawia nam kilku włościan z tegoż batalionu; trzech z nich uzbrojonych w kosy, jeden w pikę, — tak zwany pikinier, a czwarty trzyma opisaną powyżej chorągiew. — Z lewćj strony widzimy oficera z wojska regularnego; — nazwiska jego artysta nie podaje.

Tablica 22.

Tablicę tę stanowi karta tytułowa,, wyobrażająca Kościuszkę prowadzącego swoje wojsko do boju, rysował i malował Walery Eljasz. — Objaśniać tego obrazka nie mamy potrzeby, mówi on sam więcćj niż najóbszerniejszy opis.

Po przejrzeniu wszystkich tablic, nasunąć się może pytanie, dla czego figury na niektórych tablicach są większe, na innych znowu mniejsze. Okoliczność ta tłomaczy się tem, że mając oryginały Stachowicza w ten sposób rysowane, nie chcieliśmy podejmować się pomniejszania, aby przy przerysowywaniu nie zatracić, a przynajmniej nie przeinaczyć typowych twarzy, które po większój części Stachowicz wiernie z natury kopiował. Nierówność tychże figur nie dobrze wygląda, lecz spodziewamy się, że nam to za złe poczytanem nie zostanie, gdzie chodzi bowiem o wierność historyczną, tam często strona estetyczna ustąpić musi.

Strój Wojsk

Strój wojska regularnego.

Z historyi wojska polskiego za czasów Stanisława Augusta wiemy, że sejm czteroletni, organizując siłę zbrojną, zniósł dawny strój niemiecki w wojsku, a zaprowadził nowe umundurowanie. W regularnem wojsku Kościuszki widzimy też tak u oficerów, jako 1 u żołnierzy prostych jednolity mundur, — krótką kurtkę z wysokim kołnierzem wywróconym, 7 wyłogami na piersiach, zapiętemi na guziki. Wyłogi te rozchodzą się pod szyją ku ramionom, a zwężając się ku dołowi, schodzą się w pasie. Widzimy także wyłogi przy końcu rękawów,

Kolor mundurów dla całćj armii był przeważnie RAN: tylko artylerya i strzelcy nosili mun-

lury zielone; różniły się też w tym względzie niektóre pułki konne i regimenta piesze. I tak widzimy na tablicy 4. szeregowca (ryc. 2) z regimentu 3. w mundurze ciemno-zielonym; należy on do strzelców, z których niektóre regimenta miały po kilka kompanii; (zob. objaśnienie do tabl. 9 ryc. 2 i 3); — na tabl. 10 (ryc. 1) widzimy trębacza z brygada wielkopolskićj w mundurze czerwonym. Na tablicy 15 widzimy ułanów Madalińskiego, a na tabl. 18 (ryc. 1) kawaleryą narodową w mundurach białych; a ułanów i dragona na tejże tablicy w mundurach rek bej Z tabl. 19 (ryc. 3) widzimy także liliowy mundur w reg. Działyńskiego, a niebieski (ryo. 8) u fizylierów Sierakowskiego. U oficerów spostrzegamy zmianę pod względem koloru u jenerałów Madalińskiego, Dąbrowskiego i Jasińskiego, (tabl. 17), których widzimy w mundurach jasno-fioletowych. Kolni i wyłogi rów miały barwę odrębną, dla każdego regimentu i pułku osobno przepisaną. |

Pod względem kroju różnią się tylko mundury kawaleryi narodowćj (tabl. 18, ryc. 1), oraz ułani brygady Madalińskiego (tabl. 15, ryc. 3 i 4), są one dłuższe od zwyczajnych kurtęk i nie mają wyjogów na piersiach, które widzimy zresztą u wszystkich innych rodzajów wojska regularnego.

Z pod munduru wyziera pod szyją, gdzie się wyłogi rozchodzą, podkładka biała, w rodzaju naszćj kamizelki, zwana naówczas „leibikiem*, ułożona we fałdy, albo też gładko przylegająca.

Spodnie wykazują również, tak u starszyzny, jako i u szeregowców krój jednolity. Nie zbyt obciągłe i nie za szerokie, opatrzone są po bokach lampasami. Spuszczają się aż na obuwie, gdzie dołem są przyciągnione przypinkami, przechodzą-

mundn-

a Kościuszki.

cemi pod obuwiem. "Tylko u artyleryi (tabl. 8, żolnierz przy armacie), przy kawa ery narodowćj tabl. 18, ryc. 1) i w rogimencie Działyńskiego tabl. 19. ryc. 3) widzimy spodnie zapuszczone w buty. Pod względem koloru odpowiadają spodnie przeważnie barwą swą mundurowi; przecież i w tym kierunku zachodzą odmiany; na tabl. 10. w bryg. wielkopolskiój widzimy u trębacza spodnie granatowe przy mundurze czerwonym, a u jeźdzca mundur granatowy przy spodniach czerwonych. To samo zestawionie kolorów spostrzegamy u brygadyera i oficera tejże brygady na tabl. 16. — Na tabl. 19 (ryc. 3) widzimy u szoregowca z regimentu Działyńskiego przy mundurze liliowym spodnie białe, — a na tabl. 21 spostrzegamy, że artylerya nosiła przy mundurze zielonym spodnie koloru ciemno-yzarego.

Wspomnieć należy jeszcze o tabl. 6, gdzie wojskowi jednego regimentu różnią się kolorem spodni; jeden ma spodnie barwą odpowiednie mundurowi, drugi natomiast przy mundurze granatowym ma spodnie białe; widzimy także u obu różnicą we A wen i kołnierzu; jeden z nich ma granatowe, drugi 2ólte. Różnica ta w kolorze tego samego regimentu wpływała pr podobnie na io pojedyńczych batalionów.

Stałą odmianę barwy munduru i spodni wi-

„ dzimy prawie: u wszystkich oficerów.

Obuwie wojska Kościuszki stanowiły bóty krótkie — lub trzewiki; różnicę spostrzegamy u regimentu Działyńskiego (tabl. 19, ryc. 3), u kawaleryi narodowćj (tab). 18, ryc. 1) i u artyleryi (tabl. 8, żołnierz przy armacie), na których u odnośnych wojskowych widzimy bóty półdługie.

Podpada u wojska Kościuszki wielka rozmaitość pod względem przykrycia głowy. U szeregowców widzimy kapelusze o odmiennych kształtach. Jedni mają je wysokie, na podobieństwo dzisiejszych naszych „cylindrów*; — zwały się naówczas kaszkietami. U niektórych z nich brzeg opuszczony z przodku ku dołowi tworzy zasłonę dla oczu, u innych brzeg ten jest 7 tyłu i boków bardzo nieznaczny, i uwydatnia się tylko daszek nad czołem; — jeszcze u innych spostrzegamy brzeg z tyłu złamany i podwinięty — w górę. U wielu kaszkietów widzimy u góry z boku białą trójkątową wypustkę; a u wszystkich na przodzie blachę, a na nićj albo He z rozpostartemi skrzydłami, albo promieniejące słońce.

Kapelusze niektórych szeregowców są niskie, okrągłe, z brzegiem średnio-szerokim, owisłym, lub w górę wywiniętym.

kapeluszy niemal wszystkich szeregowców widzimy albo długie pochylone, albo krótsze, sterczące w górę pióro, — zatknięle bądź z przodu, bądź z tyłu, albo też z boku.

Odmienne przykrycie głowy spostrzegamy na tabl. 16 u pocztowego kawaleryi narodowej, na tabl. 17 u chorążego i na tabl. 18 u dragona; jest to kołpak, czyli czapka, obłożona futrem z sukiennym wierzchem, — opasana sznurkiem, u którego wisi kutas. Na przodku przymocowana jest blacha z orłem, a do wierzchu kołpaka przypięty pióropusz.

O ile rozmaitość kształtów kapelusza, niemnićj pióra i sposobu jego noszenia wpływała na oznaczenio pojedyńczych regimentów, pułków, batalionów, kompanii lub szwadronów, nie mogliśmy dla braku odpowiednich źródeł, wypośrodkować. :

Większą jednolitość "spostrzegamy w nakryciu głowy u oficerów; — wszyscy, tak w piechocie, jako i konnicy mają czerwoną rogatkę, obsadzoną czarnym barankiem i opatrzoną kokardą, z pod którćj wychodzi stojące w górę pióro.

Dwie torebki, jedna z orzełkiem, przeznaczona prawdopodobnie do nabojów, druga dla różnej potrzeby żołnierskićj, zawieszone na dwóch krzyżujących się przepaskach, niemnićj pas, okalający biodra, z medalowym zamkiem, uzupełniają umundurowanie szeregowców.

U oficerów widzimy również dwa pasy na krzyż; na jednym wisi torebka z krzyżem na przykrywce, u drugiego pałasz; biodra opasdne szarfą. Jako oznaczenie rangi mają jenerałowie dwie szlufy, a oficerowie jednę na Jewem lub prawem ramieniu.

Włosy widzimy u całego wojska długie, opuszczające się w naturalnych lokach ku kołnierzowi.

Strój wojsk ochotniczych.

Z siły zbrojnój nieregularnój Kościuszki przedstawiają nam ryciny włościan uzbrojonych w kosy i piki. Są to chłopki, przeważnie z najbliższych okolic Krakowa,. którzy na głos Kościuszki zbiegli się pod jego chorągiew. Widzimy ich w malowniczym stroju wieśniaczym, właściwym ludowi owych okolic. W skład jego wchodzi koszula z wązkim kołnierzem, przewiązanym czerwoną wstążeczką, zwaną faworkiem, opuszczona nieco po wierzchu

spodni; w stanie opięta skórzanym pasem, nabijanym mosiężnemi ćwieczkami; u paska wiszą na rzemyku kółka mosiężne; — jeden koniec pasa opuszczony ku dołowi. Spodnie płócienne lub sukienne, białe, w pasy, albo kolorowe. Bóty juchtowe, długie pod kolana, obcasy podbite -żelaznemi podkówkami. Czapka niska, czworograniata, czerwona, obszyta czarnym lub siwym barankiem, u nićj kwiatek zatknięty, naturalny, albo robiony, sztuczny, zwany wieńcem. Zwierzchnia suknia, zwana sukmaną lub karazyą, pospolicie granatowa, jedwabiem karmazynowym wyszywana przy kołnierzu i rękawach. U niektórych sukman kołnierz szeroki, spadający w kształcie peleryny na plecy i ramiona, wyszyty świecącemi złotemi blaszkami albo sznurkami w różne desenie.

Letni strój Krakowiaków składa się z tak zwanój kitli, t. j. białćj płóciennej zwierzchnićj sukni, ozdobionćj kolorową włóczką, spodni szerokich płóciennych, w buty puszczonych i z obszernego 'ale niskiego kapelusza, ozdobionego wstążkami i pawiemi piórami.

Sukmana czyli karazya zmienia krój i barwę podług okolic. Proszowiak używa białćj wyszywanćj czarnemi sznurkami, która od góry do stanu jest coraz węższa, odtąd zaś aż poniżej kolan coraz szersza i rozchodząca się; z przodu zapinana na haftki.'

Szkalmierzak nosi ją koloru kafowego; kołnierz sukmany przewieszony przez plecy, wyszywany jest białym lub ponsowym sznurkiem w różne wzory.

Bywają jeszcze inne odmiany, drobniejsze, nie tylko w sukmanach, ale i w kamizelach, które noszą pod niemi. Zwykle granatowe sukienne, w jednych okolicach krótsze, w innych aż poniżej bioder, zapinane na guziki i wyszywane wrzorzysto ponsowym sznurkiem.

Strój powyżej opisany, właściwy wieśniakom z pod Krakowa, widzimy z małemi odmianami u wszystkich włościan, których ryciny widzimy w wojsku Kościuszki. Spostrzegamy przecież u chłopów z dalszych województw brak kółek u pasa, natomiast przepaskę płócienną przez ramię, służącą do przechowywania żywności i innych, do potrzeb codziennych, służących przedmiotów. .

Włościan tych, nie. umiejących używać broni wojskowej, uzbroił Kościuszko w kosy, piki i toporki, któremi zwł górale, mieszkańcy Karpat, nader zręcznie i celnie rzucać umieją.